|
POLEMIKA VI
MOJA POLEMIKA Z
TEKSTEM Z "PRZEKROJU"
AUTOR:
Piotr
Stanisławski
Masz nadwagę lub problemy w pracy?
To nie twoja wina! Po prostu urodziłeś się złego dnia.
To nie jest
astrologia. To zwykłe przesądy.
Horoskop to
narzędzie pomiarowe. On tylko opisuje nasze problemy, ale ich nie
powoduje, tak jak termometr włożony pod pachę nie wywołuje gorączki.
Astrologia ma fatalną opinię wśród
naukowców.
I nic dziwnego,
ponieważ żaden naukowiec nie zna astrologii. Powiem wręcz, że nie ma o
niej bladego pojęcia. Ci naukowcy, którzy astrologię poznali na ogół
nie przyznają się do tego, ponieważ obawiają się prześladowań. Po
prostu zwyczajnie się boją. Były przypadki szykanowania, a nawet
zwalniania z pracy uczonych, którzy "szargają dobre imię nauki"
zajmując się rzekomymi przesądami. Ale na szczęście były i są wyjątki.
Na przykład nasz najwybitniejszy astrolog, pan Leszek Weres ma tytuł
profesora. A został astrologiem dzięki temu, że postanowił udowodnić
naukowo, że astrologia jest przesądem. Przystąpił więc do rzetelnego
jej zbadania celem jej ośmieszenia i obalenia i... został astrologiem.
O astrologii
pozytywnie wypowiadał się też astronom, prof. Zonn.
No bo jak umysł ścisły może
zaakceptować pomysł, że urodzeni w znaku Barana są nieustępliwi, a
zodiakalne Skorpiony bywają podstępne i nieufne?
Stwierdzenie,
że ktoś urodził się pod znakiem Barana lub Skorpiona nie ma nic
wspólnego z astrologią - to tylko zabawa dla głupków czytujących
kolorowe pisemka dla niezbyt rozgarniętych gospodyń domowych. Czyżby
pan swoją wiedzę czerpał wyłącznie ze szmatławców, zamiast ze źródeł
godnych zaufania? Jeśli tak, to absolutnie nie ma się czym chwalić.
Nie dość, że za grosz nie ma w tym
logiki, to jeszcze cała astrologia jest niezgodna z tym, co dzieje się
na niebie. Problem w tym, że podstawy astrologii stworzono 4,5 tysiąca
lat temu, gdy oś obrotu Ziemi nachylona była pod innym kątem niż dziś.
Wtedy w momencie rozpoczęcia astronomicznej wiosny Słońce znajdowało
się na tle gwiazdozbioru Barana. Jednak od tego czasu wiele się
zmieniło - precesja Ziemi, czyli jej stałe "chybotanie się" na orbicie,
spowodowała, że teraz około 21 marca Słońce jest w gwiazdozbiorze Ryb.
Totalna
astronomiczna kompromitacja! Popisał się pan brakiem wiedzy z dziedziny
astronomii, a nie astrologii!
Astrologia
posługuje się zodiakiem, a nie
gwiazdozbiorami, a to zasadnicza różnica! Pojęcie zodiaku znane jest
również astronomom. Można było o to spytać fachowców przed napisaniem
tego wypracowania.
Zodiak jest
tworem sztucznym. Powstał dzięki podziałowi ekliptyki (czyli toru, jaki
kreśli Słońce w swym rocznym, pozornym oczywiście, ruchu na niebie) na
12 idealnie równych, 30-stopniowych odcinków, którym nadano nazwy od
gwiazdozbiorów, na których tle w owym czasie owe znaki wypadały.
Ekliptyka jest na stałe związana z Ziemią, tak więc (co oczywiste) nie
może podlegać precesji. Przemieszcza się ona - razem z wyobrażonym na
niej zodiakiem oraz z naszą planetą - na tle gwiazdozbiorów. To
gwiazdozbiory podlegają precesji, a nie zodiak! Znaki zodiaku są tam,
gdzie były i będą tam zawsze. Chyba, że zmieni się orbita Ziemi wokół
Słońca...
Z tego powodu w
pierwszym dniu wiosny (zarówno dziś jak i 4,5 tysiąca lat temu) Słońce
wkracza w 0° ZNAKU Barana, który dziś widać na tle gwiazdozbioru Ryb.
Astronomia nazywa ten punkt na ekliptyce "punktem Barana". Ale to jest
to samo co 0° znaku zodiaku Barana. Inna definicja mówi, że Punkt
Barana to punkt przecięcia się ekliptyki z równikiem niebieskim.
To, co poniżej jest prawdziwie imponującym popisem ignorancji, nieuctwa
i pseudointelektualnej arogancji!
Pozmieniało się niemal wszystko - urodzeni 4 lipca
to Raki, nie Bliźnięta.
Jak wyjaśniłam,
astrologia nie posługuje się gwiazdozbiorami, lecz znakami zodiaku.
Urodzeni 4
lipca to jak najbardziej Raki, ponieważ w tym czasie Słońce znajduje
się w ZNAKU Raka (przecież nikt nie pyta "spod jakiego jesteś
gwiazdozbioru", lecz "spod jakiego jesteś znaku"). No cóż, widać jest
to zbyt wyrafiniwane intelektualnie, żeby dziennikarz mógł to pojąć.
Nie wiadomo dlaczego mówi się, że myślenie nie boli. Chyba jednak boli,
skoro jest tak rzadko spotykane.
Co więcej, wedle zasad astrologii
nasza gwiazda przechodzi przez wszystkie znaki w takim samym czasie -
około miesiąca. Tymczasem gwiazdozbiory na niebie mają różne rozmiary i
przejście przez Pannę zajmuje Słońcu 42 dni, a przez Skorpiona - ledwie
6.
Zastanawiam
się, czy celowo robi pan wodę z mózgu czytelnikom, czy też jest to
wynikiem pana ułomności intelektualnej.
Zaczyna pan
zdanie pisząc o czasie przejścia Słońca przez znaki, a kończy je
wywodem o czasie przejścia Słońca przez gwiazdozbiory i nie zauważa
pan, że zaczął pan o czym innym, a kończy zupełnie nie na temat?
Zaczyna pan o znakach, a kończy o gwiazdozbiorach i nie zauważa, że
pomylił pan dwa, zupełnie różne pojęcia?
Każdy znak
zodiaku ma dokładnie 30°, a więc Słońce potrzebuje na pokonanie każdego
z nich takiego samego odcinka czasu, czyli ok. 30 dni.
W dodatku astrologia nie
uwzględnia 13. znaku - Wężownika, który obowiązuje między 30 listopada
a 17 grudnia. Takich nieścisłości jest wiele, więc wróżenie z daty
urodzenia przestano traktować poważnie.
Kolejy popis
nieuctwa! Wężownik nie jest znakiem zodiaku, lecz gwiazdozbiorem
zodiaku. Mylenie tych pojęć świadczy o braku wiedzy z zakresu
astronomii (wyczerpujące wyjaśnienia astronoma znajdują się niżej).
Jak więc pan
widzi nieścisłości i ogólne pomieszanie pojęć, wynikające z braku
wiedzy występuje wyłącznie w pana nonszalancko-ignoranckim tekście, a
nie w astrologii.
Kolejny błąd:
astrologia nie jest wróżeniem ani z daty urodzenia, ani nawet z całego
horoskopu. Można ją stosować do prognozowania, podobnie, jak prognozuje
się pogodę. Nikt jednak nie mówi o synoptykach, że "wróżą" pogodę.
Podobnie powinno się podchodzić do prognozy astrologicznej.
Jeśli w dalszym ciągu mi pan nie wierzy, załączam fragment wyjaśnienia,
jakie uzyskałam od przemiłego astronoma, pana Grzegorza Kopackiego z
Uniwersytetu Wrocławskiego:
Jak sama Pani zauważa znaki zodiaku i gwiazdozbiory
zodiakalne to dwa różne pojęcia.
Znaki zodiaku to równe 'prostokątne' obszary na
sferze wzdłuż ekliptyki, każdy o szerokości 30 stopni i wysokości 10-16
stopni. Każdy zajmuje taką samą powierzchnię sfery i wyznaczony jest
przez podział ekliptyki na 12 równych części. Jest ich 12.
Natomiast gwiazdozbiory zodiakalne, to
gwiazdozbiory (rozumiane w sensie obecnej astronomicznej ich definicji,
czyli wydzielone obszary sfery, a nie jak w starożytności grupy jasnych
gwiazd) przez które przechodzi ekliptyka.
Gwiazdozbiorów takich jest 13, wystarczy spojrzeć
na mapę nieba. Dodatkowy, Wężownik, leży ponad gwiazdozbiorem
Skorpiona, w znaku zodiaku Strzelca Sgr.
Proszę zwrócić uwagę również na to, że zodiak ze
swymi znakami zawsze leży gdzieś na sferze niebieskiej, a więc także na
tle gwiazdozbiorów. Znaki zodiaku to jakby siatka nałożona na
gwiazdozbiory, siatka ta nie zmienia swego kształtu, ale przesuwa się
stale względem nieruchomych gwiazd i gwiazdozbiorów.
Cała reszta pańskiego wywodu nie ma absolutnie nic wspólnego z
astrologią. Może tak jest, jak pan pisze, ale to nie astrologia i nie
powinno się znaleźć w tym tekście, tylko w jakimś innym i o czym innym.
Astrologia nie wypowiada się na temat skłonności do chorób,
inteligencji czy kondycji fizycznej w związku z porą roku, w której
nastąpił poród. Tak więc te dane nie potwierdzają astrologii.
Astrologia
zajmuje się interpretacją całego kosmogramu, na który składają się
Słońce, Księżyc, 8 planet naszego układu Słonecznego i aspekty między
nimi, tzw. domy i wiele innych kwestii. Jest to praca wymagająca wiedzy
i intuicji. Żeby się tego nauczyć trzeba na to poświęcić wiele lat
pracy. I trzeba mieć talent.
Co do dziwnej
teorii, że nie grozi panu choroba psychiczna dlatego, że urodził się
pan w maju, to ja nie cieszyłabym się za bardzo. Znam dziewczynę
urodzoną w maju. Jest stałą pensjonariuszką szpitala psychiatrycznego.
Ale to oczywiście również nie jest astrologia.
Prawie każdy swój artykuł pan
Stanisławski kończy takimi lub podobnymi słowami: "za pomoc w
przygotowaniu tekstu dziękuję profesorowi ..... z Zakładu .....
Uniwersytetu ....." lub "Dziękuję pani doktor ....., prezesowi
Polskiego Towarzystwa ....., za poświęcony mi czas i pomoc w zebraniu
materiałów".
Po tekście o astrologii brak podziękowań. Jest to
chyba dowód na to, że został on w całości wyssany z palca i nie był
konsultowany z nikim, kto zna się na rzeczy.
| Powrót do strony startowej Polemik |
| Słowniczek-polemiczek
| Polemika I
| Polemika II
| Polemika III
| Polemika IV
| Polemika V
| Polemika VI
| Polemika VII |

Na górę strony
| Index
| Home
| Astronomia
| Astrologia
| U astrologa
| Czym jest horoskop
| List od Boga
| Reinkarnacja
| Ślepy przypadek czy karma?
| Wiek duszy
| Budzik
| Biblia
| Wiara
| Medytacja
| [Ir]racjonalizm
| Era Wodnika
| Przepowiednie
| Sekty?
| FAQ
| O mnie
| Bibliografia
| Cytaty
| Kot i rybka
| Linki i banery
| Polemiki
| Fałszywe nauki duchowe
| Teksty przyjaciół |
| Księga Gości
| Forum dyskusyjne
| Blog ezoteryczny
| Blog astrologiczny
| Blog codzienny |
| Mapa serwisu i nowości na stronie
| KONTAKT|
Copyright (C) by Maria Sobolewska 2001 - 2008.
Rozpowszechnianie moich tekstów, w całości lub we fragmentach, zarówno w zapisie elektronicznym jak i na papierze, wymaga mojej zgody.
|