|
Krytycy astrologii specjalistów od tej dziedziny wiedzy zaliczają do idiotów. Jesteśmy w dobrym towarzystwie - Einstein był jednym z nas, bo wierzył w "astrologiczny zabobon"

CZYM JEST ASTRONOMIA, A CZYM ASTROLOGIA?
Astrologia jest nauką samodzielną. Wyjaśnia nam ona bardzo wiele. Z jej znajomości dużo się nauczyłem i wielokrotnie odniosłem korzyści.
Albert Einstein
Głupcem jest ten, kto chce dowodu na to,
Czego nie można zobaczyć.
I durniem, kto próbuje sprawić,
By tamten uwierzył.
William Blake "Zaślubiny Nieba i Piekła"
Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce. Lew Tołstoj

Oto autentyczna wypowiedź na temat astrologii pewnego sceptycznego młodego naukowca, znanego z telewizji (miał przyjść do mnie, ale chyba stchórzył): "Ja tego nie będę studiował ze względu na szacunek, jaki żywię dla mojego nauczyciela akademickiego". A ja pytam: gdzie szacunek dla obiektywnej prawdy, dla własnego, wolnego, nieskrępowanego rozumu i gdzie prawo do wolności intelektualnej?
***
Kilka słów wyjaśnienia dla osób, które nie studiowały astrologii, lecz mają jakąś wiedzę astronomiczną.
Astronomia nie ma praktycznie nic wspólnego z astrologią, ponieważ są to dwie, zupełnie różne dziedziny wiedzy. Jedyne podobieństwo między nimi polega na tym, że obie interesują się planetami naszego układu słonecznego, każda jednak szuka w nich zupełnie innego rodzaju wiedzy.
Astronomia zajmuje się naukowym badaniem Wszechświata, słońc, planet, księżyców i innych obiektów kosmicznych, odkrywaniem nowych ciał niebieskich, wyliczaniem ich torów, dociekaniem historii Wszechświata i Układu Słonecznego oraz innymi podobnymi sprawami.
Astrologia zajmuje się odczytywaniem cech charakteru i psychologii człowieka, a narzędziem, jakiego używa jest zapis horoskopowy, sporządzony z uwzględnieniem miejsca oraz dokładnego momentu urodzenia danej osoby.
Astrologia nie jest nauką, lecz subtelną dziedziną ezoteryki i nie ma nic wspólnego z racjonalnym, kartezjańskim pojmowaniem świata. W astrologii nie ma miejsca dla myślenia liniowego (czyli przyczyna-skutek); stosuje się tu raczej myślenie synchroniczne (równoległe). Astrolog, przynajmniej do pewnego stopnia, powinien być mistykiem i człowiekiem uduchowionym.
Horoskop jest dowodem na istnienie wyższego, mistycznego porządku w świecie i na ingerencję boskiej inteligencji w plan życia.
Astrologii nie powinno się badać metodami naukowymi ani statystycznymi, ponieważ te metody są tu mało przydatne, lecz szukać w niej pomocy w zrozumieniu siebie samego, swojego losu oraz doświadczeń i lekcji, jakie przynosi życie. Jej prawdziwość można zweryfikować empirycznie - sporządzając horoskop dla siebie i swoich najbliższych i samodzielnie go studiując.
Prawie każdy, kto studiuje astrologię odkrywa, że w świecie panuje wyższy porządek, który zaprzecza kartezjańskiej wizji mechanicznego świata, pozbawionego pierwiastka duchowego. Jest wielce zastanawiające, że w rzekomo "przypadkowych" ruchach "martwych" ciał niebieskich można odczytać informacje o charakterze i losie człowieka.
Dla "dzieci Kartezjusza" (wolę używać mniej eleganckiego, za to bardziej obrazowego określenia "bękarty Kartezjusza") jest to czysta herezja i dowód na to, że astrolodzy postradali zmysły, a co gorsze brak im elementarnej wiedzy.
Wrogowie astrologii bezmyślnie lub perfidnie powtarzają oklepane i całkowicie kłamliwe zdanie: "Każdy wykształcony człowiek wie przecież, że Ziemia krąży wokół Słońca, a nie odwrotnie, że gwiazdozbiory na skutek precesji dawno zmieniły swoje miejsce"...
Każdy wykształcony człowiek, a astronom w szczególności doskonale wie, że astrologia posługuje się w swoich wyliczeniach Zodiakiem, a nie gwiazdozbiorami. ZODIAKIEM POSŁUGUJE SIĘ RÓWNIEŻ ASTRONOMIA i dlatego każdy bez wyjątku astronom wie, jaka jest między tymi pojęciami różnica. Jeśli ktoś tego nie wie, ale usiłuje ośmieszyć astrologów używając podobnych argumentów, to wystawia pomnik swojego kompromitującego nieuctwa i ignorancji.
Problem polega również na tym, że każdy wykształcony człowiek wie tylko to, co w kartezjańskiej szkole wbito mu siłą do głowy, a nie ma zielonego pojęcia o tym, o czym wie każdy ezoteryk, mistyk czy astrolog. Powiem więcej - ma na ten temat bardzo wypaczone wyobrażenie i nie jest to wcale dziełem przypadku, lecz celowej roboty "kontrolerów", którzy dbają o to, żeby ludzkość trzymała się ściśle określonego sposobu myślenia i nie wykazywała samodzielności duchowo-intelektualnej. Osiąga się to wyśmiewając wtajemniczonych i opluwając prawdziwą mądrość, co bardzo skutecznie odstrasza większość ludzi od poszukiwania niezależnej wiedzy i oświecenia. Niewielu jest odważnych, którzy zdobędą się na to, by zajmować się tym, co ich naprawdę interesuje, nie zważając na nieustające docinki i ironiczny chichot przedstawicieli tzw. "normalnego" społeczeństwa.
Wszystkim tym, którzy uważają astrologów na "inteligentnych inaczej" spieszę donieść, że astrologią nie zajmują się niewykształceni analfabeci. Są wśród nas ludzie z tytułami naukowymi, a większość stanowią inżynierowie z dyplomami uczelni technicznych oraz psychologowie.

Najczęściej wyśmiewane przez wrogów astrologii kwestie to sporządzanie horoskopu geocentrycznego i precesja.
Oba te zarzuty totalnie kompromitują krytyków astrologii, ujawniając ich brak wyobraźni i elementarnej wiedzy z dziedziny astronomii.
Każdy myślący logicznie i obdarzony wyobraźnią przestrzenną człowiek rozumie i przyjmuje jako rzecz oczywistą, że horoskop wykreślamy dla osoby żyjącej na Ziemi, a nie na Słońcu, więc jest rzeczą zupełnie naturalną, że musimy uwzględnić ten fakt. Dlatego właśnie Ziemia, a właściwie żyjący na niej właściciel horoskopu, znajduje się w centrum mandali, wokół której krążą planety oraz Słońce i Księżyc. Jest to perspektywa nie tyle geocentryczna, co homocentryczna.
Co do precesji to rzecz jest równie oczywista: astrologia w ogóle nie bierze (i nigdy nie brała) pod uwagę gwiazdozbiorów, lecz Zodiak, a to są zupełnie różne rzeczy. Gwiazdozbiory podlegają precesji, a Zodiak nie! I na tym właśnie polega ignorancja lub wręcz zła wola krytyków astrologii.
Każdy zajadle zwalczający astrologię astronom doskonale wie, czym jest Zodiak, a mimo to, w każdej swojej wypowiedzi z premedytacją myli Zodiak z gwiazdozbiorami.
Ponieważ wykazujący się kompromitującym nieuctwem lub złą wolą sceptycy usiłują wprowadzić w błąd zwyczajnych ludzi, mącąc im w głowach, wyjaśnię krótko, jaka jest różnica między tymi pojęciami.
Ekliptyka to tor, po którym (pozornie oczywiście) porusza się Słońce w swym rocznym ruchu wokół Ziemi, a więc jest ona na stałe "przywiązana" do Ziemi. Mówiąc bardziej zrozumiale chodzi o to, że osoba stojąca na powierzchni Ziemi i obserwująca ruch Słońca widzi, że okrąża ono Ziemię po okrągłej orbicie. Może ona wiedzieć, że jest dokładnie odwrotnie, ale tak właśnie to widzi i stąd wzięło się pojęcie ekliptyki, czyli toru, po którym na niebie porusza się Słońce. Ten właśnie tor został podzielony na 12 równych znaków Zodiaku.
Zodiak, czyli inaczej Zwierzyniec Niebieski, to 12 równych, 30-stopniowych odcinków, na które symbolicznie podzielono ekliptykę (360°:12=30°). Zodiaku nie da się zobaczyć na niebie, nawet przy użyciu najpotężniejszych teleskopów, ponieważ nie składa się on z żadnych kosmicznych obiektów, takich jak np. gwiazdy czy gwiazdozbiory. Jest to twór czysto teoretyczny i całkowicie sztuczny, lub jak kto woli symboliczny.
Ekliptyka i Ziemia stanowią nierozerwalną całość! Tak więc ekliptyka wraz z wyrysowanym na niej Zodiakiem porusza się razem z Ziemią w podróży na tle gwiazd stałych, w związku z czym Zodiak nie może podlegać precesji!!!
Proste? Niestety, nie dla wszystkich. Sceptycy nie są w stanie zrozumieć nawet tak elementarnych i oczywistych kwestii, ale zamiast podjąć odważną próbę dokształcenia się, wolą popisywać się niewiedzą na różnych listach dyskusyjnych, gdzie wyśmiewają wszystko, czego nie są w stanie pojąć. Jeśli jesteś jednym z nich, poproś o pomoc znajomego astronoma. Może pokaże ci stosowne tablice, a nawet model przestrzenny. Jeśli jednak przekracza to twoje możliwości intelektualne nie pozostanie ci nic innego, jak wstąpić do jakiegoś klubu wzajemnej adoracji sceptyków-nieuków - oni cię zrozumieją, ponieważ cierpią na tę samą ułomność.
Zodiak nie jest i nigdy nie był tożsamy z gwiazdozbiorami, chociaż zapożyczył od nich nazwy dla swoich znaków. Stało się tak, ponieważ w czasach, gdy rozwijały się cywilizacje Mezopotamii tor Słońca (czyli ekliptyka) przechodził na tle tych gwiazdozbiorów.
Gwiazdozbiory są w astrologii zupełnie nieprzydatne. One również są zjawiskiem czysto umownym, czyli fikcyjnym. Na niebie nie widać żadnych postaci: raków, lwów, warkoczy, smoków ani innych wozów. Wyrysowała je tam wyłącznie wyobraźnia starożytnych astronomów. Poza tym gwiazdozbiory są bardzo, ale to bardzo różnej wielkości - żaden z nich nie ma 30° i żaden nie leży dokładnie na ekliptyce.
Zodiak nie jest wymysłem ciemnych astrologów. Współczesna, ściśle naukowa astronomia również korzysta z tego wygodnego narzędzia. Wszystkie dane dotyczące zjawisk astronomicznych, takich jak zmiany pór roku, czy zaćmienia Słońca i Księżyca podaje się w stopniach konkretnego znaku Zodiaku.
Astronomiczna wiosna zaczyna się wejściem Słońca w 0° znaku Barana, lato to wejście Słońca w 0° Raka, jesień to wejście Słońca w 0° Wagi, a zima to wejście Słońca w 0° Koziorożca. Sztuczka astronomów polega na tym, że zamiast mówić "0° znaku Barana" wolą używać określenia "punkt Barana". Ale to tylko słowa... Faktów to nie zmienia.
Jeszcze raz przypominam: fakt, że znaki Zodiaku z powodu precesji nie pokrywają się z gwiazdozbiorami o identycznej nazwie nie ma żadnego znaczenia ani dla astronomii, ani dla astrologii. Jak już wyjaśniłam Zodiak jest na stałe przypisany do ekliptyki, a ekliptyka do Ziemi, oczywiste więc, że precesja nie może mieć na nie żadnego wpływu. Dlatego zarówno przed wiekami, jak i dziś pierwszym dniem wiosny jest moment wejścia Słońca do znaku (a nie gwiazdozbioru) Barana. Mam nadzieję, że sprawa jest już zupełnie jasna.
Analogicznie rzecz przedstawia się z urodzeniem się pod tym, czy innym znakiem Zodiaku. Jeśli jesteś Bykiem, to podstępny oszust, nazywający siebie "racjonalistą", może próbować mącić Ci w głowie, licząc na Twoją niewiedzę i wmawiając Ci, że w czasie Twoich narodzin Słońce wędrowało przed gwiazdozbiorem Bliźniąt, a nie Byka. Teraz jednak już wiesz, że jest to kłamstwo, ponieważ astrologia nie patrzy na gwiazdozbiory. Ty urodziłeś się w chwili, gdy Słońce wędrowało przez ten odcinek ekliptyki, któremu patronuje znak (a nie gwiazdozbiór) Byka.

Żeby żaden sceptyk nie mógł mi zarzucić, że bredzę jak ciemny astrolog podaję definicje z Encyklopedii Wydawnictwa Naukowego PWN:
ZODIAK [łac. gr.], zwierzyniec niebieski, pas na sferze niebieskiej ciągnący się wzdłuż ekliptyki, na którego tle poruszają się Słońce, Księżyc i planety; Zodiak został podzielony na 12 części, tzw. znaków Zodiaku, o nazwach odpowiadających gwiazdozbiorom, w których leżały znaki Zodiaku 2000 lat temu; wskutek precesji wzajemne położenie znaków Zodiaku i gwiazdozbiorów ulega zmianie (znak pozostaje w danym gwiazdozbiorze przez ok. 2100 lat).
EKLIPTYKA [gr.], (astr.) wielkie koło na sferze niebieskiej, wzdłuż którego obserwuje się pozorny ruch Słońca, będący odbiciem ruchu rocznego Ziemi dokoła Słońca; ponieważ ruch roczny Ziemi dokoła Słońca nie jest jednostajny (na skutek eliptyczności orbity), obserwowana prędkość ruchu Słońca po ekliptyce nie jest stała; Słońce porusza się najszybciej ok. 2 stycznia (peryhelium orbity Ziemi), najwolniej ok. 5 lipca (aphelium orbity Ziemi); wzdłuż ekliptyki leży 12 gwiazdozbiorów1 Zodiaku.
PUNKT BARANA, punkt przecięcia się ekliptyki i równika niebieskiego, w którym znajduje się Słońce w chwili wiosennej równonocy; obecnie punkt Barana znajduje się w gwiazdozbiorze Ryby; kierunek ku punktowi Barana jest kierunkiem podstawowym w ekliptycznych i równikowych układach współrzędnych astronomicznych; przez punkt Barana przechodzi południk, od którego liczy się rektascensję.
___________________
1 "Gwiazdozbiory Zodiaku" to gwiazdozbiory, które leżą wzdłuż ekliptyki i częściowo pokrywają się ze znakami zodiaku. Sprawdź też inne wyjaśnienie pojęcia Zodiak i gwiazdozbiór.
Zapraszam również do odwiedzenia mojego Słowniczka, w którym wyjaśniam scetykom i parafianom, na czym polegają błędy w ich myśleniu.

Nauka jest sztuką tworzenia zręcznych iluzji; głupcy w nie wierzą lub polemizują z nimi, mądry człowiek zaś napawa się ich pięknem i pomysłowością, zdając sobie jednocześnie sprawę, że są to stworzone przez ludzi zasłony, za którymi kryje się mroczna otchłań nieznanego.
Carl Gustav Jung

Do agresywnych uczonych-sceptyków używających w odniesieniu do astrologii "eleganckiego" słownictwa w rodzaju "zdegenerowana idiotyczna pseudonauka" (od razu donoszę, że cytuję tu konkretnego profesora astronomii, który chętnie popisuje się swoim kwiecistycm słownictwem w telewizji, głównie Puls)
Jesteście panowie arogancką bandą prymitywnych duchowo i intelektualnie ortodoksów. Brakuje wam z jednej strony pokory, a z drugiej odwagi i nie macie duszy jak ten wielbłąd z opowieści Zaratustry, co sprawia, że nigdy nie poznacie prawdy i niczego nie odkryjecie. Was nie interesuje prawda, lecz obrona waszego ustalonego, sztywnego światopoglądu i naukowych tytułów. Za taką postawą czai się lęk, że wasz uporządkowany i jedynie słuszny świat może runąć w gruzy i okazać się nic nie wartym zbiorem martwych formułek, błędnych teorii, fałszywych wniosków i niczym nie uzasadnionych dogmatów. Ten lęk popycha was do przemocy, a psychologia i nauki duchowe nauczają, że za każdym aktem przemocy stoi lęk.
Jeśli chcecie się dowiedzieć, jakie są skutki takiej postawy jak wasza, zapoznajcie się z historią nauki. Historia nauki jest historią (często tragicznych) pomyłek. Podobni wam zniszczyli życie wielu wybitnych myślicieli i uczonych, których nauki dziś są cenione i powszechnie uważane za prawdziwe, lecz w tamtych czasach uchodziły za herezję i zbrodnię. Zbrodnię nie przeciw prawdzie, lecz przeciw ustalonemu światopoglądowi ówczesnych ortodoksów nauki i religii i przeciw źle pojętej godności ich naukowych tytułów i ich osobistej ważności (i kogo dziś, po latach czy wiekach, obchodzi wasza nadęta ważność?).
Czego się tak boicie? Czyż poznanie prawdy nie jest samo w sobie piękną nagrodą za trud? Dlaczego odrzucacie przedwieczne systemy wiedzy bez zadania sobie trudu zbadania ich wartości? Boicie się ośmieszenia i potępienia ze strony waszych kolegów-uczonych? Czy opinia kilku utytułowanych oszołomów więcej dla was znaczy, niż poznanie prawdy i stanie się człowiekiem naprawdę światłym?
Prawdziwi mędrcy głęboko gardzą takimi jak wy, bo znają wasze tchórzliwe motywacje. Żaden z was nigdy nie znajdzie się w panteonie wielkich umysłów, bo wasze umysły są ograniczone i zdominowane przez aktualnie obowiązującą doktrynę, która jutro będzie przykładem pseudonaukowego przesądu i wstecznictwa. A w historii nie pozostanie po was żaden ślad, chyba że wsławicie się wyjątkowym okrucieństwem w ściganiu "heretyków", co zapewni wam miejsce w galerii arcyzbrodniarzy.
Strona Kazika B. radioastronoma z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Możecie tu znaleźć różne przydatne materiały do ściągnięcia, tablice oraz programy do obliczeń.
 Na górę strony

Buttony użyte na tej stronie pochodzą z:


| Index | Home | Astronomia | Astrologia | U astrologa | Czym jest horoskop | List od Boga | Reinkarnacja | Ślepy przypadek czy karma? | Wiek duszy | Budzik | Biblia | Wiara | Medytacja | [Ir]racjonalizm | Era Wodnika | Przepowiednie | Sekty? | FAQ | O mnie | Bibliografia | Cytaty | Kot i rybka | Linki i banery | Polemiki | Fałszywe nauki duchowe | Teksty przyjaciół |
| Księga gości | Forum dyskusyjne | Blog |
| Mapa serwisu i nowości na stronie | OFERTA | KONTAKT |
Copyright (C) by Maria Sobolewska 2001 - 2007.
Rozpowszechnianie moich tekstów, w całości lub we fragmentach, zarówno w zapisie elektronicznym jak i na papierze, wymaga mojej zgody.
|